@wiktored Ja wziąłem repke bo jak ja widziałem że sousa przegrywa z USA to mi słabo się robiło ale szczerze fajna zabawa jest reprezentacją np pokonanie Niemców w finale baraży o mundial który udało się wygrać. 14 Nov 2021 “@jar_lipke @Radziejewski Moim zdaniem nie. Politycy musza być lepsi niż ogół społeczeństwa bo maja być elitą. A Szymon płaczliwy moim zdaniem jak Ryszard został nam nastreczony przez Niemców.” RT @BartSienkiewicz: Jak wszyscy Ci mówią - nie szczuj na Niemców bo to sojusznik z NATO, powiedz, że oni nie będą strzelać do ros. rakiet. Jak Ci zarzucają, że uzależniasz od Rosjan energetykę- zrób fikcyjną komisję, żeby wykazać, że to opozycja robiła 7 lat temu. Polityka szulera i kłamcy. 28 Nov 2022 17:16:47 @Tomasz47264032 1. To ciekawe co piszesz, bo pisałem tam głównie z polsko niemieckiej perspektywy. Polacy Spätaussidler czy Aussiedler błędnie uważają za Polaków. A to byli często ludzie bardzo źle z powodu sąsiadowania z Polakami do nich nastawieni i pojęcie zostało stworzone dla Niemców. 14 Dec 2021 . Europoseł PO Michał Boni stwierdził, że niemieckie społeczeństwo dojrzało i jest "dalej mentalnie" od polskiego. Jego zdaniem to dlatego nasi zachodni sąsiedzi wprowadzili w życie postulaty LGBT. Boni był dzisiaj gościem Beaty Lubeckiej w Radiu Zet, gdzie zapewnił, że zawsze był zwolennikiem legalizacji związków partnerskich. Europoseł stwierdził, że jest zwolennikiem legalizacji związków partnerskich oraz dodał, że kwestia adopcji dzieci przez pary jednopłciowe pozostaje tematem do dyskusji. – Związki partnerskie powinny być zalegalizowane. I też proszę pamiętać, że związki partnerskie nie oznaczają małżeństw homoseksualnych, to jest w ogóle następny krok, inna rzecz do dyskusji, tak jak się stało w Niemczech – mówił polityk. Boni podkreślił, że potrzeba tutaj "więcej otwartości", a całego problemu nie należy "ideologizować". Boni dodał, że niemieckie społeczeństwo jest "dalej mentalnie" i dlatego zaakceptowało rozwiązania forsowane przez środowiska LGBT. – Jestem zwolennikiem tego, żeby społeczeństwa wtedy, kiedy dojrzewają do pewnych rzeczy, to zrobiły. W Niemczech jedni głosowali tak, inni inaczej, ale przeszło, bo społeczeństwo jest pewnie trochę dalej mentalnie. Nasze też się zmienia i ono dzisiaj jest o wiele bardziej otwarte – ocenił polityk. Europoseł dodał, że kwestia adopcji przez pary jednopłciowe pozostaje tematem do dyskusji. Boni zaprzeczył ponadto, że Platforma Obywatelska skręca w lewo. Jego zdaniem partia jedynie "szuka dla siebie miejsca". Czytaj też:Ziemkiewicz o LGBT: To taran, który ma zniszczyć społeczeństwoCzytaj też:Rabiej wycofuje się ze słów o adopcji, Trzaskowski upomina swojego zastępcę Przed Sądem Okręgowym w Białymstoku stanął w czwartek 29-letni Dariusz F. Prokurator zarzucił mu napaść z nożem na przypadkowego przechodnia. - Po trzech latach rzuciła mnie dziewczyna. Ja się trochę załamałem. Trochę wtedy popijałem. Jeszcze tego dnia dostałem telefon od jakiegoś chłopaka, który powiedział mi, że się przespał z moją byłą. Wyszedłem na miasto. Byłem wściekły. Gdy na chodniku mijałem się z pokrzywdzonym, on uderzył mnie barkiem. I tak to się skończyło - opowiadał na czwartkowej rozprawie Dariusz F. A skończyło się tak. To było wieczorem 25 stycznia przy ulicy Rzemieślniczej. Według prokuratury, Dariusz F. zaatakował Macieja W. od tyłu, przystawiając mu do gardła nóż. Potem przewrócił pokrzywdzonego na ziemię, bił pięściami, kopał. Dariusz F. miał mu ukraść telefon ze słuchawkami warty 520 złotych i portfel, w którym była karta płatnicza, bilet miesięczny i dokumenty. Dariusz F. nie kwestionował tego, że pokrzywdzonego 27-latka zaatakował. Zarzekał się jednak, że noża nie miał. - Nigdy nie chodziłem z żadnym niebezpiecznym narzędziem. Nawet gazu nie miałem. Jak nie dałem rady się obronić, to uciekałem - powiedział oskarżony. Dariusz F. zarzeka się, że bił Macieja tylko rękoma. Nie wie, jak na twarzy pokrzywdzonego znalazł się odcisk buta. - Nie zabrałem żadnych jego rzeczy. On sam mi oddał portfel. Wyrzuciłem go za siebie. Oddał mi też telefon, wcześniej wyjął z niego kartę SIM. Nie chciałem go tak pobić, ale odreagowywałem. Byłem zły. Telefon wziąłem odruchowo. Kurde, nie myślałem o tym. Byłem taki wściekły - mówił Dariusz F., ocierając czwarte sąd przesłuchał też pokrzywdzonego. 27-latek był tak zdenerwowany, że z trudem mówił o tym, co go spotkało 25 stycznia. Potwierdził, że napastnik zażądał od niego telefonu. Że bił go głównie po głowie i twarzy, a także kopał. - Czy oskarżony posiadał jakieś narzędzie? - zapytał Na pewno posiadał, ale nie zdołałem mu się przyjrzeć - stwierdził Maciej W. Dopytywany przez sąd o rodzaj owego narzędzia, pokrzywdzony nie był już w stanie powiedzieć, co to było. Nie miał pewności, że to rozprawa pod koniec sierpnia. Sąd raz jeszcze przesłucha pokrzywdzonego, w obecności psychologa i psychiatry. Oskarżonemu grozi nawet 15 lat więzienia. Czytaj e-wydanie » 28-letnia kobieta z miasta Husum w niemieckim kraju związkowym Szlezwik-Holsztyn przyznała się do dokonania od roku 2006 zabójstw pięciorga swych nowo narodzonych dzieci - poinformowała prokuratura we Flensburgu. Według tego źródła, jako motyw zbrodni sprawczyni podała lęk przed porzuceniem przez męża. Pierwszego martwego noworodka znaleziono w 2006 roku w powiecie Północna Fryzja. W roku następnym na zwłoki drugiego natrafiono na parkingu w powiecie Szlezwik-Flensburg. Ostatnio w piwnicy domu kobiety odkryto jeszcze trzy ciała. Sprawczyni przyznała się do winy po pobraniu od niej próbek na badania DNA. Jej mąż, z którym ma dwoje dzieci w wieku 8 i 10 lat, miał nic nie wiedzieć o pozostałych porodach. PAP, arb Łatwa i tania w hodowli, dostarczycielka wartościowego mleka oraz skóry i mięsa - koza. Ta niegdyś nieodłączna towarzyszka śląskich rodzin jest bohaterką wystawy, która zostanie w poniedziałek otwarta w Muzeum Historii Katowic w Katowicach - Nikiszowcu. Wystawa pt. "Śląskie pejzaże z kozą w tle" obejmuje ok. 60 prac, przede wszystkim obrazów malarzy nieprofesjonalnych, a także grafiki. Wśród autorów są tak uznani twórcy, jak Paweł Wróbel czy Ewald Gawlik ze słynnej Grupy Janowskiej. Jak podkreśla kurator wystawy Justyna Jarosz, koza jest na terenie Górnego Śląska dobrze kojarzona. "Na obrazach malarzy nieprofesjonalnych pojawia się w tle - obok wizerunków kopalni, hut, pielgrzymek, wizerunków patronki górników - św. Barbary. Jest z boku, kiedy górnicy po szychcie grają w skata (śląska gra w karty - PAP), patrzy, kiedy ktoś na jej pastwisku gra w piłkę nożną" - opowiada. Kiedyś koza towarzyszyła stale Ślązakom w ich codziennym życiu. Przy familokach budowano komórki, gdzie hodowało się kury, gęsi, wieprzka i kozę. - Ludzie przyjeżdżali do pracy ze wsi, a jako zaradni i oszczędni zabierali kozę, która jest zwierzęciem mało wymagającym, a daje dużo dobrego: wartościowe mleko, wskazane zwłaszcza dla dzieci i ludzi starszych, a także skórę i mięso. Koza - żywicielka zasługuje na wystawę - podkreśliła komisarz. Na wystawie, którą można oglądać do końca roku, zaprezentowano też zdjęcia oraz związane z bohaterką wystawy przedmioty obrzędowe. W okresie Bożego Narodzenia po śląskich domach chodzili przebierańcy: św. Mikołaj, diabły, Żyd, Cyganka oraz koza, która rozrabiała i bodła panny, które miały wyjść za mąż. - W tych obrzędach koza jako zwierzę niezwykle żywotne symbolizowała zdrowie i energię życiową, której życzono gospodarzom - powiedziała Justyna Jarosz. Tworzymy dla Ciebie Tu możesz nas wesprzeć.

pobiłem niemców bo macali mi koze